﻿<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0">

<channel>

<title>.m.e.d.i.u.m. #2 rss</title>
<link>http://medium.perfokarta.net</link>
<description>Informacje rozpowszechniane przez serwis internetowy KALeKA.net
</description>
<ttl>60</ttl>
<webmaster>Roman Bromboszcz</webmaster>
<managingEditor>Roman Bromboszcz</managingEditor>
<copyright>kaleka.net</copyright>

<item>
<title>Zielone złoto. O roślinach transgenicznych</title>
<pubDate>Thu, 22 Sep 2011 0:23:03 GMT</pubDate>
<guid>55</guid>
<link>http://www.monsanto.pl/</link>
<description>
	Chciałbym wprowadzić w temat transgenicznego życia. W świecie sztuki, który reprezentują pokazy i wystawy powszechnie znaną jest realizacja Eduardo Kaca „Petunia”. Mniej znane są praktyki korporacyjne Monsanto z użyciem PSB i Prosilac'a. Działania na roślinach w sferze sztuki nowych mediów przyciągają uwagę i stały się faktem również w Polsce. Przyglądając się transgeniczności od strony ekologii nie trudno być zatrwożonym. Patrząc na transgeniczność z punktu widzenia sztuki widzimy walor transgresji. Sugerowałbym, że poprzez wymianę między kontekstami uda się nam odzyskać „trans”, który został zaprzepaszczony w „transgeniczności” sztuki i dostrzec, że bio-art jest niebezpieczny.
	Chciałbym uruchomić siatkę pojęciową, która potrzebna jest do lepszego naświetlenia transgeniczności. Po pierwsze, prawa autorskie w zakresie patentów na gatunki roślin. Patentowanie roślin wynika z łagodzenia kryzysu i uwalniania przedsiębiorczości w tym zakresie. Możemy sobie wyobrazić rolników sadzących roślinność wieczystą oraz tych, którzy kupili nasiona u przedsiębiorcy i muszą mu je oddać, nie mając praw do ich użycia po okresie zasiewu. 
	Po drugie, bio-skażenie, które pojawia się wtedy gdy włączany w środowisko gatunek napotyka na oponentów w walce o jakiś czynnik. Wyobraźmy sobie super-okonia, który wyklucza mniejsze ryby szybciej aniżeli jego pobratymcy wieczyści. W krótkim czasie włączony do środowiska nad-gatunek zaczyna dominować. Degradacja, do której się przyczynia w wielkim skrócie da się porównać do dominacji człowieka w przestrzeni miejskiej. Warto podkreślić, że bio-skażenie jest nieodwracalne. O ile zniszczenia materiału da się uzupełnić a zniszczenia danych ponownie zapisać, o tyle zniszczenia środowiska pod względem biologicznym są nieodwracalne.
	W Meksyku i Indiach doszło na tym tle do zamieszek. Pewien psycholog hinduski z filmu „Życie według Monsanto” wylicza ile istnień ludzkich pochłonęło „złe nasiono” Monsanto. Rolnicy popełniali samobójstwa z powodu utraty zbiorów. Najwidoczniej nowy gatunek nie był przystosowany do tego klimatu lub dawka rozpylanego z samolotu bioorganiku była zbyt silna. Faktem jest, że firmy takie jak Monsanto stosują logikę wykluczenia. Ich produkty są nad-produktami dlatego, że skutecznie konkurują z innymi w tym samym środowisku. Dzieje się tak dlatego, że „Prosilac” zabija chwasty i insekty, a także niszczy, jeśli dosięgnie tego, co wieczyste.
	Indianie z Ameryki Południowej są ofiarami oddolnej restrukturyzacji rolnictwa i pozacłowego obrotu nasionami. „Prosilac”, produkt przyjazny dla środowiska, powoduje na ich ciałach nieodwracalne zmiany prowadzące do kalectwa. Można sobie wyobrazić, że nad życiem wisi groźba kontroli. Skrajne przykłady pokazują państwa, gdzie sprywatyzowano wodę. W przypadku Meksyku i Indii przewroty wewnętrzne zakazały importu zakazanego nasiona. Te państwa a także Kanada i Europa w pewnej części nie uznają patentowania roślin ale prowadzą w tym zakresie wysokobudżetowe badania.
	Nie ma niczego szczególnego w „Petuni” Eduardo Kaca. Jest to myśl, która stała się faktem. Podobne badania i wdrożenia jeśli znajdą się w otoczeniu biologicznym mogą zaszkodzić swoim pobratymcom wieczystym, ale nie musi tak być. Z jednej strony, te z transgenicznych roślin, które będą równie silne jak wieczyste, ale różniące się estetycznie mogą pokazać piękno czegoś niemożliwego pod względem ewolucyjnym. Z drugiej strony, te z roślin transgenicznych które będą silniejsze od pobratymców a może także od tych, które były wyżej w łańcuchu pokarmowym, mogą wzbudzić strach znany z analiz teatru Antoina Artaud. Takie rośliny prowadzą wprost do ekoterroru.
	</description>
</item>

<item>
<title>Mindware. Trzeci element</title>
<pubDate>Thu, 22 Sep 2011 0:17:09 GMT</pubDate>
<guid>54</guid>
<link>http://www.mindware.art.pl/blogs.php</link>
<description>
Czym jest „mindware”? Czy kategoria ta pasuje do języka w którym opisuje się nowe media? W jaki sposób wprowadzić tę kategorię i zarazem nie projektować jej zbyt mocno, tak, by nie wzbudzała podejrzeń?
Prostym rozwiązaniem jest powiązanie kategorii „mindware” z pojęciem „mind”. W ten sposób skojarzone zostają dwie płaszczyzny, po pierwsze, umysłowa, duchowa, niematerialna, intelligibilna, po drugie, zanurzona w świecie elektroniki, połączona poprzez interfejsy z morzem danych zapośredniczonym przez zakończenia nerwowe internetu, Iphonów, E-booków, tabletów, komórek telefonicznych, a nawet urządzeń AGD i RTV.
 Umysł zanurzony w świecie elektroniki to w zasadzie dwie zespolone całości. Jedną całość tworzy samoświadomość i można ją postrzegać jako Dasein lub Atman lub jakkolwiek bądź, drugą całość tworzy sieć przyłączona do tej jaźni, w nią wlicza się ścieżki dostępu do informacji poprzez porcje energii płynące z kanałów elektrycznych. Takie bycie o jakim tu piszę jest zakorzenione w infosferze, produktach i generatorach informacji.
 Informacja, z jaką generalnie rzecz ujmując, łączy się jednostka to „hardware” i „software”. „Hardware” jest oprzyrządowaniem technicznym, do którego nie ma wglądu poza praktykami „circuit bending” oraz „reverse engineering”. Tak więc, „hardware” jest tym, co umożliwia czepliwość sieci, ale zarazem jest poza spektaklem. Natomiast „software” jest oprzyrządowaniem, które służy za narzędzie, za pomocą którego przedstawia się infoświat.
 „Mindware” jest trzecim elementem, który umożliwia zespolenie między „software” i „hardware”. Problem jest taki, że żaden z tych terminów nie ma utartego w języku polskim przekładu. Można by spróbować tłumaczyć „hardware” jako „oprzyrządowanie”, a „software” jako „oprogramowanie”. Co wtedy z neologizmem „mindware”? Na próbę podać można takie zamienniki jak „umysłowienie”, „splot myślowy”, „elektromysł” ale już z trudem przychodzi podanie zwrotu, który zawierałby słowo „wyobraźnia”.
 Niemniej bardzo owocnie wypada „midware” jako odpowiednik kultury w komunikacji między maszynami. W takim wypadku jest to kategoria poprzez którą można badać, w jaki sposób umysł jednostki odzwierciedla strukturę oprogramowania będąc jednocześnie, w jakimś sensie programowany i warunkowany przez „hardware”, którego nie doświadcza, a tylko rejestruje efekty pracy oprzyrządowania.
 Można powiedzieć, że struktura świata komputerów wdrukowuje w umysł pewną strukturę głęboką. Chodzi tu szczególnie o strukturę bazy danych oraz relacje między elementami. W sieci zbudowanej z baz danych przyłączenia nie są hierarchiczne ale raczej horyzontalne, aczkolwiek zawsze wyborem rządzi równobrzmienie szukanej kategorii. „Mindware” byłby zatem korzonkiem w sensie Deleuziańskiego kłącza. Takie rozgałęzienie byłoby definicyjne dla postmodernistycznego rozumienia tego, jakim przeobrażeniom ulega jaźń współczesnych.
 Można też rozumieć „mindware” szerzej i skorzystać z takich synonimów jak Brahman lub duch obiektywny w sensie heglowskim. Idąc tym tropem dochodzimy do sieci, w której, stapiając się w jedno, uczestniczymy w ponadnarodowej wspólnocie. Taka wspólnota jest fundamentem globalnego ukorzenionego w elektryczności namysłu nad stanem cywilizacji w jej różnokierunkowym wybuchu do środka. Mówię tu o implozji jako unerwieniu. Na zakończeniach nerwowych owego ducha absolutnego zanurzonego w infoświecie są terminale komputerowe. Na ich dyskach są pliki wyświetlające się poprzez serwery w serwisach społecznościowych.
 W obydwu zaproponowanych sensach chodzi o pojednanie w jednym procesie trojakich wariantów bytowych, materii, ducha i informacji. Chodzi zatem o triadyczny, trychotomiczny świat połączony poprzez umysł jednostkowy, a także umysł ponadjednostkowy, globalny.
 „Mindware” to ta płaszczyzna rozważań, która może być wyjaśniana poprzez synonim „kultura”. W takim wypadku należałoby zrezygnować z neologizmu i zacząć mówić po prostu o zachowaniach, wzorach zachowań, wartościach itp. Jeśli poza kulturą w tej nowej kategorii nie dostrzeżemy niczego więcej, okaże się, że tylko anglojęzyczna dychotomia zostaje rozwiązana poprzez wprowadzenie neologizmu. A język polski pozostanie bez zmian.
</description>
</item>

<item>
<title>Działanie wobec wartości. Pewne elementy etyki w edukacji</title>
<pubDate>Mon, 8 Aug 2011 9:57:09 GMT</pubDate>
<guid>53</guid>
<link>https://www.iprofesor.pl/login.html</link>
<description>Za sprawą kontaktu ze społecznością IProfesor trafiła do mnie książka Marka Rembierza 'Etos i paideia. Elementy etyki społecznej i filozofii edukacji'. Chciałbym bliżej przyjrzeć się tej wypowiedzi traktując ją jako przedmiot oceny. Powód dla którego zająłem się tą książką polega na tym, że interesują mnie podobne zagadnienia jak te prezentowane w niej. To podobieństwo polega na zbieżnym wobec mojego traktowaniu wartości jako pewnych wskaźników, po pierwsze, człowieczeństwa, po drugie, ucywilizowania. Nie wszystkie kwestie poruszane przez Autora zajęły mnie równie silnie. Są wśród nich sprawy na które nie zwracałem wcześniej uwagi, a także i takie, których, póki co, nie chciałbym poruszać. Wśród tematów silnie pobudzających moją wyobraźnię, wyłożonych w tej książce, są rola filozofii w kulturze, cele i przedmiot filozofii, przydatność filozofii do oceny moralnej, motywacji działania jednostki oraz rola Uniwersytetu w kulturze i relacje między filozofią, sztuką i medycyną. Słusznie zaakcentowano tutaj, że szkolnictwo wyższe przeobraża się w coś innego, aniżeli modele oświeceniowe, aniżeli także komunistyczne szkolnictwo przesycone propagandą i ideologią stalinowską.
Wraz z Mieczysławem Porębskim, Karlem Jaspersem i innymi Autor stawia diagnozę, że szkoła wyższa stała się drugim liceum, gdzie nie wymaga się wyboru, gdzie nie stawia się na wyobraźnię, a gdzie przekupuje się studentów dobrymi ocenami i gdzie program jest z góry wyznaczony, tak by powołać do życia krótkie, łatwe do przeprowadzenia sprawdziany, zamiast zakorzeniania w dialogu, wymianie zdań, rozwijaniu osobowości. Poprzez tę diagnozę postawić możemy przypuszczenie, że współczesność żywi się pewną sprzecznością, poza którą wyjść może chyba tylko sztuka i filozofia. Po pierwsze, mass media i menadżerowie opinii tacy jak politycy oraz reklama i moda jako zwrotnice gustu wykrzykują hasła o podminowywaniu osobowości, rozszczepianiu siebie na chwile pełne trwonienia ale pozbawione podstawy. Z drugiej strony, instytucje takie jak szkoły wyższe, specjalizują się w odrębnych językach, nieprzekładalnych dialektach. Poprzez podział i określenie własnej odrębności zapewniają sobie spójność, względnie niezależne istnienie w korpusie wydziałów, zakładów i kierunków.
Wśród podejmowanych spraw są bardzo cenne uwagi na temat filozofii. Autor przywołuje tradycję lwowsko-warszawską ale w tym względzie, rozważania nad filozofią, przywołuje Greków. Po pierwsze, pojawia się tutaj Sokrates z jego siłą oddziaływania polegającą na zdolności do zjednywania sobie towarzystwa. Po drugie, pojawia się tutaj odniesienie do terminu 'schole', czyli spędzania wolnego czasu. Chodzi tutaj o taki sposób bycia na wakacjach, który implikuje ćwiczenie umysłu i który nie wyklucza pracy, aczkolwiek jest to wysiłek o wiele lżejszy aniżeli robotnicze harowanie. Trzecie odwołanie to przywołanie analogii między filozofią i medycyną w zakresie posługiwania się terapią i katharsis. Poprzez trzecie z odniesień, filozofia nawiązuje dialog ze sztuką, w pewnym sensie uzbrajając się w możliwość wywołania szczytnego wstrząsu.
Wśród zagadnień, które również wymagałyby omówienia, ale które jedynie wyliczę są takie sprawy jak zastąpienie miejsca religii przez filozofię, stosunek Kościoła do liberalizmu, stosunek polityki do filozofii a także rola domu, rodziny i nauczyciela w kształtowaniu się osobowości etycznej. Poza tym, bardzo ciekawie potraktowana zostaje różnica Wschód a Zachód. Autor odnosi się w tym względzie do Arystotelesa i do jego pojmowania przyrody. Na koniec warto wspomnieć o paru miejscach, które wymagają dodatkowego namysłu. Autor posługuje się pojęciami prawdy i dobra tak jakby wiadomo było czym one są i jak je należy rozumieć. W takiej sytuacji należy zaakceptować, że są to pojęcia pierwotne, niedefiniowalne. Brak sproblematyzowania pojęcia prawdy, które jest w wielu partiach tekstu kluczowe, powoduje, że odpowiedzialnością za rozumienie tych terminów obarcza się czytelnika. Powstaje pytanie, czy mamy przyjąć za Kotarbińskim i Tarskim wyłącznie korespondencyjne kryteria? Ponadto powstają bardziej szczegółowe pytania dotyczące wypowiedzi na temat domu, czasu wolnego i pracy. Autor bardzo wyraźnie piętnuje faszyzm i marksizm jako przeciwne domowi i czasowi wolnemu. Tezy te są postawione odważnie, choć bez argumentów odnoszących się do odpowiednich pism bądź konkretnych zachowań. Osobnego przyjrzenia się wymaga forma tekstu. Autor kieruje się zasadą jasności i wyraźnie wydziela partie tekstu numerując je. Wiele z zagadnień pojawia się parokrotnie. Powtórzenia służą przedstawieniu spraw w różnych aspektach oraz snuciu wspomnień o nieżyjących naukowcach i politykach. Nie jest to traktat, są to raczej dociekania dla których wzorem mógłby być Wittgenstein z drugiego okresu twórczości. Wywód Rembierza jest bardziej zorganizowany, przy czym, bardziej potoczny. Książkę czyta się łatwo. W toku wywodu nie definiuje się niczego, ani nie dokonuje rozbiorów pojęć. Taka własność wywodu jest analogiczna do tak zwanej brytyjskiej szkoły analizy języka, choć w tym wypadku dany jest inny przedmiot namysłu. Autor nie przyjmuje w sposób jawny założeń, nie wykonuje też całościowych rekonstrukcji teorii aksjologicznych. Mimo tego, książka jest z wielu powodów wartościowa. Wyprawa jaką nam proponuje, w celu zdobycia lepszej samoświadomości, okazuje się owocna, motywująca i ciekawa.</description>
</item>

<item>
<title>Nie ma żadnego kryzysu, to jest normalny stan... buch</title>
<pubDate>Fri, 20 May 2011 11:21:16 GMT</pubDate>
<guid>52</guid>
<link>http://www.wbp.poznan.pl</link>
<description>Ukazał się 23 tom poezji Wielkopolskiej Biblioteki Publicznej w Poznaniu. Są w nim wiersze Szczepana Kopyta oraz muzyka skomponowana przez duet Kopyt i Kowalski. Muszę przyznać, że jest to z wielu powodów bardzo ciekawa i wartościowa produkcja. Autorzy przedsięwzięcia wypowiadają się o niej płytomik, czyli organiczna jedność książki poetyckiej i muzyki wypuszczonej na krążku cd. Myślę, że to połączenie wyszło na dobre zarówno muzyce jak i poezji. Niemożliwe jest by mogło tak się stać w każdym możliwym świecie, przy okazji wykorzystania każdego typu muzyki i wszelkiego wierszowania. Dlatego też warto podkreślić, że wiersze Kopyta oraz muzyka Kopyta i Kowalskiego dają się swobodnie łączyć, dzięki swojej otwartości. Uważam, że ta otwartość osadzona jest w kulturze popularnej, to w niej i z nią muzycy i poezja płyną z prądem. Stopień nasycenia popem jest atrakcyjny i być może stanowi coś w rodzaju maski, zasłony dymnej za którą mieści się głos, który mówi między innymi, że roślina przypala prawo oraz że będziesz na nich harował. Słowem mamy tutaj wypowiedzi krytyczne, a może nawet cyniczne, ale oprawa dla nich nie jest brzydka, jest najbardziej jak to możliwe ładna choć niegrzeczna. Logo Coca-coli, logo Shella, logo Nike'a, logo BP zostają potraktowane jako punkt wyjścia do zgrabnego wpisania w nie tytułu albumu 'Buch'. Za tę część odpowiedzialny jest grafik Piotr Zdanowicz, ale należy przypuszczać, że linię odwołań zasugerował Kopyt. Idąc dalej, odwołania muzyczne to zasadniczo hip-hop, elementy rocka progresywnego, szczypta jazzu oraz ragga. Wśród wykonawców jakich należałoby podać jako inspiracje lub bardzo wyraźne, słyszalne odniesienia są Rage Against the Machine, Pogodno, Homo Twist. Myślę, że wiersze Kopyta zyskują w umuzycznieniu, natomiast muzyka Kopyta i Kowalskiego wystarcza mi za cały Jazzbot Mazut. Życzę sobie i wam większej ilości takich mediacji jak ta.</description>
</item>

<item>
<title>Zimne od braku. Dwa filmy o milczeniu</title>
<pubDate>Mon, 2 May 2011 7:31:04 GMT</pubDate>
<guid>51</guid>
<link>http://www.stopklatka.pl/filmowcy/osoba.asp?oi=2964</link>
<description>
'Essential Killing' (2010) w reżyserii Jerzego Skolimowskiego to historia dotycząca afgańskiego mężczyzny. Postać zostaje schwytana przez Amerykanów w trakcie tajnej misji. Torturowany trafia do Polski, do jednej ze stref gdzie przetrzymuje się więźniów podejrzewanych o terroryzm. Tutaj następuje wypadek i bohaterowi udaje się umknąć. Śledzony jest przez helikoptery oraz ludzi z psami. Za sprawą zbiegów okoliczności oraz sprytu wymyka się obławie i błądzi po lesie. Jest wyczerpany z głodu, próbuje jeść korę z drzew, je mrówki nagle obudzone z zimowego letargu, napada na kobietę karmiącą dziecko piersią. Po spożyciu dzikich roślin doświadcza halucynacji. Widzi kobietę, która mogłaby być jego żoną oraz jest oblegany, oszczekiwany przez psy. U kresu sił dociera do jakiejś zagrody wiejskiej. Tutaj spotyka kobietę, głuchoniemą, która pomaga mu przywrócić siły. Nad ranem rozstaje się z nią wyjeżdżając na koniu w las. Film zdradza serię podobieństw do 'Valhalla Rising' (2009) Nicolasa Windinga Refna. Podobnie jak tam główna postać nie wypowiada ani jednego słowa. Podobnie jak tam główna postać ma możliwość oglądania przyszłości zanim ona nastąpi. Podobnie jak tam zasadniczym przeciwnikiem jest przyroda i podobnie jak tam finał jest tragiczny, na obcej ziemi. Oczywiście ani nie ma zbieżności czasu, ani nie ma zbieżności miejsca. Obydwa filmy są na tyle uniwersalne, że mogą być oglądane bez tłumacza. Ich milczenie jest wymowne. Obrazy nie tylko nie są przegadane przez dialog, są zimne od braku słów.</description>
</item>

<item>
<title>Przepaść przyszłości</title>
<pubDate>Wen, 27 Apr 2011 9:21:09 GMT</pubDate>
<guid>50</guid>
<link>http://www.fizyka.net.pl/astronomia/grafika/mikrokwazar.jpg</link>
<description>W ogłoszonej w 2009 'Przyszłości wyobrażone' Richard Barbrook stawia przypuszczenie, że wzrost gospodarczy Ameryki Północnej jest celowo spowalniany, tak, by nie osiągnąć wskazanego w czasie zimnej wojny, pułapu. W innej książce Jacques Attali pisze o tym, że suweren, który się zadłuża, zadłuża się na koszt przyszłych generacji. W 'Dziesięciu latach do totalnej katastrofy' sugeruje, że uścisk długu jest bezlitosny, ciągle pogłębia się i pęcznieje. Dług publiczny dotyka każdy wschodzący naród. W obydwu diagnozach przyszłość zostaje zaprzepaszczona poprzez jej konsumpcję na jej koszt. W wydaniu Barbrooka, po zgodzie między imperiami, nie pozostał żaden przeciwnik. Przyszłość została wchłonięta i zrealizowana. Choć nie ukazuje możliwości zmiany samej siebie w coś negatywnego, to przejście nastąpi nagle, bez zwiastuna. W wydaniu Attaliego dług odwleka się, ale także kumuluje, co albo przyniesie  wojnę, albo dystopię. Wróćmy do przyszłości wyobrażonych z lat 60. Ich kumulacją są udane loty na Marsa. Co stałoby się, gdyby na Marsie istniało życie i znajdowały by się tam złoża energii przewyższającej przelicznikiem na pracę ropę i elektryczność? Czy spowodowałoby to podział ceł na dwóch izolujących siebie nawzajem rynkach?</description>
</item>

<item>
<title>Urinatorium</title>
<pubDate>Sat, 26 Mar 2011 13:39:11 GMT</pubDate>
<guid>49</guid>
<link>http://www.myspace.com/urinatorium</link>
<description>Urinatorium to jednoosobowy projekt sygnowany przez Huberta Wińczyka. Artysta ten związany jest również z projektem kakofoNIKT. Na płytce którą dostałem od niego znajduje się jeden utwór. Jest to aranżacja dźwięków zarejestrowanych w trakcie konsumpcji pizzy w jego domu. W sytuacji nagrania brał udział także radioodbiornik, który emitował utwór Vincenta Gallo. Taką informację znaleźć możemy na opakowaniu płytki. Wydawnictwo zostało wypuszczone z rąk pod własnym szyldem i za własne środki w nakładzie dwudziestu sztuk. Moja kopia posiada numer 9. Jestem pełen podziwu dla takiego typu działań, edycji, produkcji i postprodukcji własnej twórczości. W środowisku undergroundowym działanie takie kojarzone jest z etosem kontrkultury. Niemniej, w przypadku Urinatorium spotykamy się z dozą ironii, której bliższe wydają się znamiona postmodernistycznej gry resztkami (pizzy). Pewien rodzaj szoku wywołuje nazwa albumu „Dulcynea”. Dzieje się tak dlatego, że rejestr muzyczny do którego przynależy Wińczyk to industrial, dark ambient, ewentualnie muzyka dronów, szmerów itp. W takim otoczeniu Hubert decyduje się na złamanie konwencji i wprowadza czarną melancholię, tragikomedię, absurd. Zarówno wskazanie na źródło dźwiękowe, jak i cytat w postaci Gallo oraz tytuł albumu są oryginalne. Nieco gorzej sprawa wypada jeśli przystępujemy do oceny muzycznej zawartości krążka. Muzyka na nim zawarta nuży, odbiorca ma wrażenie, że odtwarzacz cd się zaciął i bezmyślnie powtarza tę samą sekwencję ponurego scherzo. Efekt jaki wyzwala ta pętla jest bliski nastrojowi horroru, na przykład, świetnie zrealizowanej Nadji (1994). Niestety bez względu na to, co ze sobą zrobimy w trakcie słuchania, pętla ta zacznie nas irytować.
</description>
</item>

<item>
<title>Cyfrowy dotyk</title>
<pubDate>Tue, 15 Feb 2011 12:26:21 GMT</pubDate>
<guid>48</guid>
<link>http://digitalia.13muz.eu</link>
<description>Stowarzyszenie Make It Funky Production ze Szczecina wypuściło z rąk tom pod redakcją Piotra Zawojskiego "Digitalne dotknięcia". Zawiera on teksty poświęcone cyberkulturze skupiając się szczególnie na zagadnieniach artystycznych i metaartystycznych. Wśród autorów są Ryszard W. Kluszczyński, Piotr Zawojski, Sidey Myoo, Maciej Ożóg, Jakub Łuka, Roman Bromboszcz, Tomasz Misiak, Marcin Składanek, Joanna Walewska, Ksawery Kaliski, Katarzyna Janicka. Poruszane tematy odpowiadają na potrzebę pytania jaki status ma dzieło sztuki w trakcie jego doświadczenia za pomocą terminali, interfejsów, krytycznego namysłu nad tą sytuacją. Marcin Składanek podejmuje kwestię konwergencji międzygatunkowej, a także przepływów w obrębie nowego dyskursu jakim jest metadesign. Maciej Ożóg zarysowuje spór pomiędzy strong AI oraz nouvelle AI. Jakub Łuka usiłuje przekonać do cyfrowego rodowodu samplingu. Ukazuje postaci takie jak Oswald , Negativeland. Trafnie stwierdza, że sampling nie jest plagiatem. Tomasz Misiak w udany sposób przeprowadza przez rozwój muzyki komputerowej, muzyczny net art i komputerowy balet. Wydawnictwo dokumentuje sympozjum w klubie 13 Muz, które odbyło się w 2009. We wprowadzeniu Piotra Zawojskiego pada stwierdzenie dotyczące sieciowego, synergicznego przepływu między sztuką, technologią i nauką. Jakkolwiek sens słowa nauka jest w tej wypowiedzi zorientowany przyrodniczo i technicznie, pozostaje nam konfrontacja z trzecią kulturą. Można powiedzieć, że postulat oraz świadectwa zaistnienia łączności między techniką i sztuką, a z drugiej strony przyrodoznawstwa i kulturoznawstwa są owocne. Ich skuteczność wyraża się poprzez intermedialnie zorientowane zaangażowanie oraz nowy język, nowe słownictwo. Nowe pojęcia to dla przykładu hybrydyczność. Myślę, że minął już dość długi czas od momentu transformacji ustrojowej. Stąd mniej dziś łączymy kulturę cybernetyczną z dekonstrukcją i postmodernizmem. Oznacza to pogłębioną dyferencjację współczesności. W opisie cyberkultury jaki znajdziemy na stronach tomu mamy silne warunki początkowe, takie jak dziedziczenie genetyczne, bit kontrolny, bramki szumu, debuggery. To sprawia że nie możemy już dłużej myśleć o kontakcie z mediami cyfrowymi na zasadzie ich dekonstruowania. To co pozostaje zasadniczo do zdekonstruowania to tekst jako kod źródłowy. Czy Web 2.0 stając się horyzontem zdarzeń ponowoczesnej jednostki daje jej narzędzia do zdekonstruowania tekstu, który jest źródłem zarówno widza jak i spektaklu? Obawiam się, że nie. Web 2.0 jako zasłona Mai ukazuje nam dobrą twarz radosnego kapitalizmu. Jest to twór który do końca połknął swoich poprzedników następcę monarchię i socjalizm. Nie potrafi wydobyć z siebie czystości rodzajowej. Owa hybryda po stronie polityki odpowiada hybrydyczności mediów, ich nieustannej modularyzacji i wariacyjności i przyczepności do innych urządzeń peryferyjnych. Hybrydy medialne o jakich piszą autorzy to układy cybernetyczne. Dajmy się im dotknąć.
</description>
</item>

<item>
<title>Przypływ i odpływ. Poezja ubiegłego roku w reklamówce</title>
<pubDate>Thu, 20 Jan 2011 16:24:22 GMT</pubDate>
<guid>47</guid>
<link>http://www.literackie.pl</link>
<description>Gdybym miał podsumowywać odchodzący rok 2010 pod względem poezji, wyróżniłbym parę książek i autorów. Wśród nich znalazłyby się „Gram, mózgu” Roberta Rybickiego, „Noce i pętle” Łukasza Podgórniego, „Sale, sale, sale” Szczepana Kopyta i „Przester” Macieja Meleckiego. Muszę przyznać, że pozycje te obok książki Tomasza Pułki „Zespół Szkół” są prawie wyłącznie jedynymi z zakresu współczesnej poezji wydanej w 2010 roku, jakie posiadam. Czy w takim wypadku mogę pokusić się o wyróżnianie i ocenianie? Nie będąc zawodowym krytykiem i literaturoznawcą postępuję ryzykownie, tym bardziej, że istnieje ogrom książek i autorów, których pomijam ze względu na to, że nie szukam ich twórczości, choć wiem, że ona istnieje. Przechodząc do meritum, ocena i wybór, z istoty są niesprawiedliwe, ponieważ oceniający nie dysponuje wystarczającą wiedzą na temat zjawisk i selekcjonuje na wejściu. Mój wybór ogranicza się do paru osób. Dlaczego akurat tych, a nie innych? Powiedzieć mogę tak, znam te osoby i znam ich twórczość napisaną zanim się pojawiły książki, które wymieniłem. To fakt, który również ogranicza rzetelną ocenę jakiegoś przedziału czasu pod względem wartości. Znam, więc lubię etc. Pozostawiając z tyłu metodologię i nieusuwalne problemy oceny przejdę do refleksji i doświadczeń związanych z książkami. Robert Rybicki proponuje poezję strumienia świadomości, w którym świat doświadczenia potocznego zostaje zmieszany z wizjami kosmosu („rozpuszczenie w Galaktyce”, „karuzela Galaktyki” itp.). Wśród zabiegów jakie stosuje widać systematyczne przesunięcia, montaże, użycia barwy. Wszystko to powoduje, że staje się bliski nastrojowi, jaki towarzyszy poezji cybernetycznej. Książka Podgórnego to przykład destrukcji, zaszumienia, uniezwyklenia gramatyki i składni. Wiersze są wielokrotnie inkrustowane różnymi efektami takimi jak pochylenia, kropki, nieliterowe znaki ASCI. Wśród tematów są gitary, dym, procesor i inne technologiczne gadżety. Książka Kopyta jest przesycona polityką, pewnym wodolejstwem zorientowanym ideologicznie, w stronę lewicy. Trudno wydobyć od autora jakieś wytyczne zachowania lub poglądów. Pojawiają się słowa o zysku, rynku, ekonomii itp. ale nie są to myśli trzeźwe, jasne, są to raczej okrzyki wojny toczonej przede wszystkim ze sobą samym. Maciej Melecki w „Przesterze” proponuje niemalże epicką opowieść o przemijaniu, nostalgii i zatopieniu się w myśleniu o poszczególności, przypadku i konkrecie. Tyle mam odwagi by wprowadzić w tę twórczość na poziomie ogólnym. Wiem doskonale, że poszczególne wiersze same tworzą Galaktyki i niezgłębione morza odmętu.
</description>
</item>

<item>
<title>Muzyka, performance i lęk. Przegląd Kulturoznawczy 1 (7)</title>
<pubDate>Thu, 30 Dec 2010 10:35:11 GMT</pubDate>
<guid>46</guid>
<link>http://www.knok.pan.pl</link>
<description>W ostatnim numerze na rok 2010 Przegląd Kulturoznawczy ukazuje nam przekrój zagadnień skupionych wokół muzyki, dramatu, radia i performance oraz wideo. Wśród postaci intelektualnych, które zdominowały numer jest Zygmunt Bauman i Zygmunt Freud. Pomimo dość określonej przedmiotowości prowadzonego tu dyskursu, określonej przez różne odmiany estetyczności, różnicuje się on poprzez uszczegółowienia, sięgając po metafory, czyniąc niewspółmierne różnice i podziały. Tomasz Misiak proponuje nam grupę określeń na styk dźwięk i zmysły. Określa go kolejno: sonosfera, audiosfera i fonosfera. W przypadku Agaty Skórzyńskiej, peregrynującej wokół gier i zabaw z muzyką, ważna okazuje się kategoria: performance. Dla Wojciecha Chyły takim zwornikiem jest telekomunikacja, a dla Anny Nacher pejzaż dźwiękowy. Jeśli chodzi o wspomniane wyżej figury intelektualne. Właściwie to jest to jedna postać i jest nią Freud. Bauman korzysta z jego analiz, a inne osoby wchodzą w dialog z psychoanalizą, starając się ją umieścić w ramach kultury. Jak wiemy, czyniono tak szereg razy. Ciekawy użytek z psychoanalizy uczynił Herbert Marcuse w „Erosie i cywilizacji”. Postawił na dwie siły ucieleśniające ludzkie dążenia, miłość i śmierć. W wykładni Baumana zasadniczymi oponentami są przyjemność i rzeczywistość. Ich obecność, to obecność płynna, przemieszczająca się tak, że w sumie nie wiemy, która z sił, czy przyjemność czy rzeczywistość, jest wyżej i która obowiązuje, a nadto, nie wiemy gdzie szukać ich czystych przykładów. Zdekonstruowanie pary pojęć prowadzi do ich zawieszenia. Problem w tym, że tu, gdzie kulturoznawcy widzą ponowoczesność, Bauman widzi nowoczesność. Nowoczesność ta jest płynna, ale zasadniczo nie oddziela się od bliskiej przeszłości. Inaczej widać różnicę, gdy prześledzimy odrywanie się krajów Bloku Wschodniego od Rosji. Choć diagnozy Baumana lepiej przystają do realiów Anglii i Stanów Zjednoczonych, nie należy zapominać o przekształceniach jakie Polskę czekają w nadchodzących latach. Po pierwsze, uniwersytety, po drugie, szpitale, po trzecie, media publiczne, i tak dalej. Jeśli w tej chwili Polski rząd sięga po pieniądze z OFE, to w kolejnych krokach zgładzi sektor publiczny i doprowadzi do neoliberalnej gospodarki opisywanej przez Naomi Klein w „Doktrynie szoku”. Zatem płynna nowoczesność przed nami.
</description>
</item>

<item>
<title>B.C.G.P.R.S.Y.</title>
<pubDate>Mon, 10 Dec 2010 10:43:23 GMT</pubDate>
<guid>45</guid>
<link>http://free.art.pl/fundacja.tns/tns_rec/tns_records.htm</link>
<description>TNS Records wypuściło ciekawy materiał zawierający muzykę improwizowaną. Wydawnictwo nie ma charakteru komercyjnego, nie jest na sprzedaż. Udało mi się je osiągnąć
dzięki uprzejmości Marka Rogulskiego, gdańskiego artysty, performera, muzyka. Twórczość zawarta na albumie kojarzy się zarazem z osiągnięciami elektronicznej muzyki studyjnej Stockhausena jak i nurtem free jazz w wydaniu Coltrane'a i Colemana. 
	Powiedziałbym, że to muzyka punktualna, a więc zbudowana z punktów jako osobnych zdarzeń. Poza tym, jest to twórczość wykorzystująca instrumentarium kameralne, takie jak saksofon, trąbka, fortepian, perkusja oraz urządzenia przetwarzające sygnał i ujawniające się pod postacią dilajów. 
	Analogia ze Stockhausenem polega na zbieżności co do oczekiwań odnośnie przebiegu utworu. Czy istnieje jakaś siła która łączy poszczególne wydarzenia muzyczne w trakcie jednego utworu? Czym ona jest jeśli rezygnujemy z wyraźnej linii poprzednika i następnika. Bez wątpienia, twórczość z tego albumu niszczy przyzwyczajenia słuchacza nastawionego na przeboje, niemniej pozostaje przyswajalna i nie poddaje się ani mroczności ani kakofonii. Jeszcze jednym odniesieniem, chyba najlepszym jest podobieństwo do A.M.M.
	To co można zarzucić takiej fali ekspresji to fakt, że jej nieokreśloność może nużyć. W wypadku ocenianego albumu spotykamy tę nieokreśloność, która nas nie męczy ponieważ jest zrównoważona ciszą. Obszerne budowanie w oparciu o ciszę, dużo pauz i diminuendo. Brak określoności melodii rekompensują poszukiwania brzmień, takie jak plusk wody, elektroniczne chroboty. Atonalne i indeterministyczne kompozycje to otwarte preludia, ciągle zaczynające się wstępy, uskoki od zasadniczego tematu.zrównoważona ciszą. Obszerne budowanie w oparciu o ciszę, dużo pauz i diminuendo. Brak określoności melodii rekompensują poszukiwania brzmień, takie jak plusk wody, elektroniczne chroboty. Atonalne i indeterministyczne kompozycje to otwarte preludia, ciągle zaczynające się wstępy, uskoki od zasadniczego tematu.
</description>
</item>

<item>
<title>Remiksy, remediacje, redefinicje</title>
<pubDate>Mon, 22 Nov 2010 12:25:10 GMT</pubDate>
<guid>44</guid>
<link>http://www.uni.opole.pl/shownews.php?lang=pl</link>
<description>W Kamieniu Śląskim odbędzie się druga edycja konferencji "Od liberatury do e-literatury". Katedra  Teatru, 
 Filmu i Nowych Mediów Instytutu Filologii Polskiej Uniwersytetu Opolskiego zaprasza do uczestnictwa w wydarzeniu, które odbędzie się w maju 2011. Wśród wymienianych zjawisk, którymi chcę się zająć naukowcy są ponujemy Państwu refleksję nad następującymi zagadnieniami:
„stare” i „nowe” maszyny tekstualne, remiksowanie (i transcendowanie) literackich konwencji oraz wzorców gatunkowych w kulturze uczestnictwa cyfrowe narracje,
gatunkowe hybrydy i parateksty e-literatury, e-literatura oraz gry komputerowe a zagadnienie przekładu i transkodowania, transformacje  materii 
 słowa w instalacjach multimedialnych, net arcie oraz w sztuce w przestrzeni publicznej (estetyki, poetyki, strategie twórcze),
literatura 2.0 (oprogramowanie i konteksty społeczne), pogranicza  e-literatury: cyfrowy folklor, cyberteatr, interakcje werbalne w grach komputerowych i środowiskach elektronicznych,
technologie i interfejsy e-literatury, poetyka płynnego znaku – od  przestrzennej organizacji pisma (writing space) do pisania zmianą (writing with transitions),
e-literatura w optyce posthumanizmu (dyskursy cyborgiczne, styki i sprzężenia ciała z architekturą tekstu, inteligentna literatura), redefinicje tekstu (obiekt – środowisko – wydarzenie – organizm),
wymiary e-literatury (kategoria czasu i przestrzeni w opisie projektów e-literackich), metodologie, narzędzia oraz kluczowe perspektywy badań – pytanie o granice i swoistość dziedziny.
</description>
</item>
  
<item>
<title>Proszę nie regulować odbiorników</title>
<pubDate>Fri, 16 Oct 2010 4:49:10 GMT</pubDate>
<guid>43</guid>
<link>http://galeria-nt.pl/</link>
<description>Łódzka galeria NT zaprasza na spotkanie z twórczością Rose Menkman. Pochodząca z Holandii artystka i kuratorka zajmuje się zjawiskiem glitchu.</description>
</item>
 
<item>
<title>Klaster zakłóceń i stopnie audiosfery</title>
<pubDate>Mon, 11 Oct 2010 15:23:31 GMT</pubDate>
<guid>42</guid>
<link>http://www.ckis.konin.pl</link>
<description>Nadchodzące dni przyniosą spotkania promocyjne z ksiązkami Tomasza Misiaka "Estetyczne aspekty audiosfery" oraz Romana Bromboszcza "Estetyka zakłóceń". Pierwsza z książek zaprezentowana zostanie w Koninie w Centrum Kultury i Sztuki 22 października, druga zaprezentowana zostanie w Poznaniu w Wyższej Szkole Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa 26 pażdziernika.</description>
</item>
 
<item>
<title>Stotrzydzieści stron zapału. Kofeina no. 4</title>
<pubDate>Mon, 20 Sep 2010 11:23:31 GMT</pubDate>
<guid>41</guid>
<link>http://kofeina-zin.blogspot.com</link>
<description>Dzięki staraniom Daniela Kota, kierownika artystycznego, ukazała się Kofeina no. 4. Najnowszy numer zina jest obszernym wprowadzeniem w twórczość literacką i wizualną młodego pokolenia skupionego przy Liternecie. Numer poświęcony poezji i cyberpoezji, prozie, malarstwu i grafice. Wśród autorów znajdziemy między innymi Romana Bromboszcza, Małgorzatę Maciaszek, Agnieszkę Mirahinę, Rafała Nowakowskiego, Łukasza Podgórniego, Ewę Solską.</description>
</item>

<item>
<title>Wokół mediacji. Świat każdego dnia się zaczyna</title>
<pubDate>Fri, 17 Sep 2010 15:23:31 GMT</pubDate>
<guid>40</guid>
<link>http://www.mediations.pl</link>
<description>Po drugim dniu zwiedzania wystaw mogę powiedzieć coś więcej. Prace na Zamku były ciekawe. Była tu instalacja Marie-Jo Lafontaine i Todora Todoroffa, która była zbudowana ze ściętych ostrosłupów przypiętych do ścian. Elementy służyły za głośniki. Ich membrany były kolorowe, fioletowe i  brązowe. Dość długi czas spędziliśmy w Kontenerach, które obfitowały w niespodzianki. Była tu praca Dona Rittera ‘Vox Populi’, zbudowana z podium do karaoke i projekcji, która wyświetlała klakierów. Na ekranie, z którego czytał speaker wyświetlał się tekst o wyzysku czarnej rasy. Niewspółmierność reakcji i sensu tworzyła absurd sytuacji. Nie jestem zwolennikiem takiego typu przestrzeni jak ta stworzona naprędce w kontenerach. Sztuka nie powinna być pokazywana w kontenerach. W Zamku umieszczono dużo realizacji, cześć wciągająca w grę. Był tam ciekawy interfejs do puszczania filmów wideo Geoffreya A. Rhodesa ’52 Card Cinema: Psycho’ oraz gustowny mikser ‘Mixing Cities’ Barta Koppe. Zauważyłem też prace Luca Courchesne ‘Where are You?’ wydaje mi się, że to jeszcze projekt nieukończony ale bardzo obiecujący, jednoosobowa jaskinia z wyświetlaniem dookolnym. Warto wspomnieć o bardzo kameralnej, lalkowej pracy ‘Eros + Thanatos flying’ Kena Feingolda, który ćwiczy się z zakresu sztucznej inteligencji. W jego instalacji dwie postaci zawieszone przy suficie konwersują na temat wzięty od Freuda.</description>
</item>
 
<item>
<title>Crash 2.0</title>
<pubDate>Fri, 13 Aug 2010 9:26:21 GMT</pubDate>
<guid>39</guid>
<link>http://galeria-nt.pl/</link>
<description>Galeria NT zaprasza na wernisaż Roberta B. Liska.</description>
</item>
 
<item>
<title>Resco w TUMISIEPODOBA</title>
<pubDate>Thu, 12 Aug 2010 9:05:21 GMT</pubDate>
<guid>38</guid>
<link>http://kaleka.net/rss/rss.xml</link>
<description>Galeria TUMISIEPODOBA zaprasza na wystawę Resco zatytułowaną Rocznik 84.</description>
</item>
 
<item>
<title>Codzienność pod lupą</title>
<pubDate>Mon, 9 Aug 2010 13:43:21 GMT</pubDate>
<guid>37</guid>
<link>http://konferencja.bibliotekaelblaska.pl/</link>
<description>28-30 września 2010 r. w Bibliotece Elbląskiej im. C. Norwida w Elblągu odbędzie się konferencja naukowa poświęcona pojęciu codzienności "Codzienność kręci - kultura codzienności, codzienność kultury".</description>
</item>
 
<item>
<title>Nie tylko poezja</title>
<pubDate>Mon, 9 Aug 2010 13:40:21 GMT</pubDate>
<guid>36</guid>
<link>http://www.dawidek.art.pl/</link>
<description>Małgorzata Dawidek-Gryglicka za woalką Internetu.</description>
</item>
 
<item>
<title>Więcej niż</title>
<pubDate>Tue, 23 Jun 2010 08:55:21 GMT</pubDate>
<guid>35</guid>
<link>http://www.csw.torun.pl/</link>
<description>W Toruńskim CSW wystawa poświęcona powiększaniu.</description>
</item>
 
<item>
<title>Czas personalny galerii AT w Radomiu</title>
<pubDate>Tue, 23 Jun 2010 08:55:21 GMT</pubDate>
<guid>34</guid>
<link>http://www.elektrownia.art.pl/</link>
<description>W radomskiej Elektrowni trwa wystawa artystów związanych z galerią AT z Poznania.
</description>
</item>
 
<item>
<title>Dokument w sztuce współczesnej</title>
<pubDate>Tue, 23 Jun 2010 08:47:21 GMT</pubDate>
<guid>33</guid>
<link>http://www.wsnhid.pl</link>
<description>Poznańscy kulturoznawcy zapraszają na konferencję dotyczącą dokumentacji.</description>
</item>
 
<item>
<title>Poeci w serii</title>
<pubDate>Thu, 26 May 2010 18:03:21 GMT</pubDate>
<guid>32</guid>
<link>http://www.wbp.poznan.pl/index.php?lang=PL</link>
<description>Odbyło się kolejne spotkanie z cyklu "Seryjni poeci". Zagościli na nim Maciej Gierszewski, Robert Krót, Edward Pasewicz, Robert Rybicki. Wydarzenie poprowadził Piotr Śliwiński. Poeci zaprezentowali się w dwóch odsłonach, w dwóch dość różnych jakościowo seriach  prezentacji własnych utworów. Wprowadzenie do ich twórczości zafundował odbiorcom Śliwiński, który z tylko sobie równą gracją starał się mówić kulturalnie, zgrabnie, aluzyjnie, wycofując sie przy tym z co śmielszych skojarzeń. Wspomniana czwórka nie czuła się przy tym źle, choć w pewnym momencie tę atmosferę zburzył Rybicki odpowiadając na jedno z pytań w konwenncji pure nonsensu. Wśród publiczności górę wzięły osoby młode, jak mogę oceniać, studenci. Nikt nie odważył się zadać pytań, a być  może nikt po prostu nie odważył się myśleć. Nie o to w końcu chodziło. Pierwszoplanowe miało się okazać słowo mówione ze sceny, na której umieszono zgrabne, wygodne fotele. Gdybym miał oceniać poszczególne wypowiedzi poetyckie, ich metaforykę, użyte symbole, kompozycję i rytm wierszy, powiedziałbym tak. Najwyżej należałoby ocenić Rybickiego i Pasewicza, na drugim miejscu Króla i Gierszewskiego. Pasewicz operował najbardziej zaawansowaną metaforą w wierszach przygotowywanych do wydania na przyszły rok. W drugiej serii czytał poezje z książki właśnie wydanej, które grzeszyły nieprzekonującą groteską. Rybicki zaistniał w bardzo silnym kontraście do pozostałych autorów, głównie ze względu na absurd, do którego dążą jego wiersze. Jego silnym atutem okazał się również głos, sposób wypowiadania. Wzbudził szczere rozbawienie i śmiech, co stanowi rzadkość na takich spotkaniach. Niemniej nie należy jego sposobu czytania gloryfikować, jest zabawne i poniekąd absurdalne, ale też niechlujne i na dłuższą metę nieznośne, jeśli utraci nad sobą kontrolę. Gierszewki i Król wydali mi się sobie podobni. O ile Pasewicza i Rybickiego łączy niewiele, a już zupełnie nic na poziomie etosu pisania, o tyle, Gierszewski i Król wydali mi się nawzajem pobratymcami pewnej wrażliwości. Chodzi tu o spostrzegawczość i refleksję, które pojawiają się zamiast wizyjności. Wysoko cenię kreację w wierszu, jego nieobliczalność, zaskoczenie itp. W ich twórczości zdecydowanie tego zabrakło, choć tak jak podkreślam jest to fakt przez nich zamierzony i bilans poetycki pozostaje u nich na korzyść obserwacji świata i otoczenia, a nie na korzyść wejrzenia w siebie, montażu, strumienia świadomości itp.</description>
</item>
 
<item>
<title>Stajnia i co z tego?</title>
<pubDate>Thu, 26 May 2010 18:01:21 GMT</pubDate>
<guid>31</guid>
<link>http://www.wl.art.pl/</link>
<description>W Łodzi ma miejsce projekt zainicjowany przez Egona Fietke i Jerzego Korzenia, który ma na celu rewitalizację jednej z kamiennic przy ulicy Piotrkowskiej. Na jednym z jej podwórek zostaną stworzone murale oraz odbędzie się akcja plastyczno-dźwiękowa. Co kieruje artystami, że decydują się występować w roli Zakładu Miejskich Zasobów Lokalowych? Czy jest to miłość do miasta, czy jest to miłość własna, czy jest to miłość do zwierząt? Pretekstem do artystycznej aktywności jest fakt, że w wybranym miejscu mieściła się kiedyś stajnia. Stąd wybór form dokonany przez Egona Fietke. Podwórzowe fasady kamienicy pokryte zostaną zwierzęcymi formami. Część z nich stanowi cykl istot projektowanych dla przyszłych pokoleń i innych planet. Pomysł projektowania dla przyszłości nie ma nic wspólnego z pomysłami takich postaci jak Fresco lub Fuller. Jest to czysta fantazja, choć autor wydaje się być w nią bardzo mocno zaangażowany. W warstwie ikonicznej wspomniane zwierzęta to dwuwymiarowe grafiki sugerujące swoje powinowactwo z kulturami tradycyjnymi, na przykład, andyjskimi. Znany polski filozof, logik i artysta Leon Chwistek zaklasyfikował taką twórczość jako prymitywizm, a po stronie światopoglądu sparował z nim realizm naiwny. Należy się szacunek i podziw dla takiego zamierzenia jak to, gdzie inicjatywa artystyczna zajmuje obszar nacechowany społecznie i publicznie. Oczywiście wiąże się z tym ryzyko odrzucenia. Ciekawy jestem następstw tego działania, szczególnie jego aspektu wizualnego. Biorąc pod uwagę, że Fietke stosuje raczej ciepłe barwy oraz, że nie zajmuje się obnażaniem tabu lub ukazywaniem przemocy, należy przypuszczać, że jego prace mogą zostać zaakceptowane, a być może też wzbudzą chęć wymiany wśród writerów i grafficiarzy.</description>
</item>
 
<item>
<title>Globalna pizza</title>
<pubDate>Thu, 26 May 2010 17:58:23 GMT</pubDate>
<guid>30</guid>
<link>http://www.teatr-polski.pl/index.php?s=9</link>
<description>Marek Glinkowski otworzył wystawę zatytułowaną "Fryz polski" w galerii "Naród Sobie". W zamierzeniu miała ona dotyczyć instytucjonalnego aspektu sztuki plastycznej. W efekcie wyszło inaczej. To, czym nas uraczył Glinkowski to wyrób włoski, każdemu znana pizza. Artysta poczęstował nią widzów w dwojakim sensie, po pierwsze, dosłownie, po drugie, tworząc fryz z pudełek po pizzy. Zawiesił je wysoko pod sufitem, w skrupulatnie wymierzonych seriach. To, co różni autorskie zakomponowanie posiłku i kompozycji w przestrzeni galerii to fakt, że zaprojektowano opakowania. Pudełka wiszące pod sufitem zostały zadrukuwane. Wśród nadruków znajdziemy nazwy miast takich jak Rzym, Petersburg, Warszawa, plany tych miast oraz wizerunki kapusty oraz inne kształty. Pudełka w których znajdowała się pizza na poczęstunek nie zostały udekorowane, pozostały bez metek. Bez wątpienia wypowiedź ta lokuje się samoczynnie w strumieniu dyskusji na temat globalizacji, marketingu sieci, siły marki etc. O ile, jako wypowiedź refleksyjna, choć wyrażona intuicyjnie, pobudza do żywej reakcji słownej i myślowej, o tyle, pozostają odłogiem aspekt wykonania i blasku. Prace po krótkim momencie wejrzenia w nie stawały się oczywiste i nic już nie ukrywające. Inna sprawa, nie były wykonane dokładnie, niektórym brakowało przyzwoitej rozdzielczości. Fakt, który z jednej strony fundował spójność pomysłu, a więc umieszczenie pudełek bardzo wysoko, unieumożliwiał penetrację i zniechęcał.</description>
</item>
 
<item>
<title>Język w drewutni</title>
<pubDate>Tue, 27 Apr 2010 9:47:23 GMT</pubDate>
<guid>29</guid>
<link>http://free.art.pl/at/pl/aktualne.htm</link>
<description>Bardzo dobra wystawa w galerii AT. Prace prezentuje Zbigniew Sałaj.</description>
</item>
 
<item>
<title>Dalej od Limy</title>
<pubDate>Mon, 23 Apr 2010 9:47:23 GMT</pubDate>
<guid>28</guid>
<link>http://dizzykinetics.wordpress.com</link>
<description>Trasa koncertowa po Ameryce Południowej projektu Dizzy Kinetics Marka Chołoniewskiego i Łukasza Szałankiewicza.</description>
</item> 

<item>
<title>Luźne związki</title>
<pubDate>Mon, 23 Apr 2010 9:49:23 GMT</pubDate>
<guid>27</guid>
<link>http://www.wbp.poznan.pl/</link>
<description>W serii Wielkopolska Biblioteka Poezji ukazały się książki Adama Kaczanowskiego, „Szkielet małpy / Szept”, ilustracje Andrzej Szpindler i Magdalena Starska i Macieja Gierszewskiego, „Luźne związki”, ilustracje Kira Pietrek. Inicjatorem serii jest Wielkopolska Biblioteka Publiczna i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu. Wydawnictwom towarzyszą spotkania zatytułowane "Seryjni Poeci". W ostatnim wzięli udział Justyna Bargielska, Maciej Melecki, Adam Poprawa, Joanna Roszak.</description>
</item>

<item>
<title>Prawda bez świata</title>
<pubDate>Mon, 12 Apr 2010 9:49:23 GMT</pubDate>
<guid>26</guid>
<link>http://ritabaum.pl/</link>
<description>W tomie „Nieobjęta Ziemia” (1988) Czesława Miłosza znajduję taki fragment: 
	"Rabbi Levi powiedział:/
	Jeżeli świat jest tym czego szukasz nie może być sprawiedliwości./
	Jeżeli sprawiedliwość jest tym czego szukasz, nie może być świata./
	Czemu chwytasz sznur za oba końce/
	szukając świata i sprawiedliwości?/
	Puść jeden koniec,/
	bo twoja zawziętość doprowadzi świat do zguby.” 
Do przytoczenia tej myśli sprowokował mnie tytuł pewnej książki, którą dotarła do mnie drogą pocztową. Mówię o „Świecie bez prawdy” Michała Fostowicza. Jest to pozycja złożona z krótkich, parostronicowych wypowiedzi na temat literatury, plastyki, filozofii i religii.
Duża zaletą tej książki jest to, że jest drobno zmielona. Pozwala na krótkie urywane lektury fragmentów. Cząstki posiadają autonomię i mogłyby być inaczej przetasowane, a także, możemy je sobie wyobrazić jako samodzielne twory pozbawione kontekstu otoczenia jaki im udzielono.
Wybrałem dwie spośród czterdziestu części i przeczytałem z dużą ciekawością. Uznałem za urzekającą wrażliwość autora polegającą na roztrząsaniu szczegółów. Zachwyciła mnie erudycja przejawiająca się w gęstych odniesieniach z zakresu historii sztuki, literaturoznawstwa, semiotyki i innych nauk humanistycznych.
Szczególnym punktem zaczepienia stał się tytuł. Na początku, gdy przywędrowała do mnie paczka, ujrzałem tylko dwa wyrazy „Świat bez”. Pomyślałem, że taka elipsa jest na miejscu. Gdy zobaczyłem całość okładki coś we mnie drgnęło i zacząłem się bawić. Doszedłem, między innymi, do takiej trawestacji „Prawda bez świata”, co nawiasem mówiąc wydaje się lepszym tytułem.
Później natrafiłem na przytoczony wyżej fragment oraz odszukałem w pamięci tezę z „Traktatu” Ludwiga Wittgensteina „Sens świata musi leżeć poza nim [...] Jeżeli jest jakaś wartość, która ma wartość, to musi leżeć poza wszystkim, co się dzieje i zachodzi. Albowiem wszystko co się dzieje i zachodzi, jest przypadkowe.” (6.41)
</description>
</item>
 
<item>
<title>Łukasz Ciszak. Redukt</title>
<pubDate>Mon, 19 Mar 2010 7:41:23 GMT</pubDate>
<guid>25</guid>
<link>http://www.sqrt-label.org/</link>
<description>Wpadł w moje ręce krążek "Redukt" autorstwa Łukasza Ciszaka wydany w ramach prowadzonego przez niego wydawnictwa Sqrt. Płyta wydana jest schludnie. Kartonowa okładka z kolorową grafiką przedstawia pokój hotelowy. Na płycie znajdują się cztery kompozycje w tworzeniu których udział wzięły gitara, klarnet i urządzenia elektroniczne. W strukturę kompozycji wmontowane zostały sample zebrane z otoczenia. Jak przyznaje autor dźwięki pochodzą z różnych miejsc, między innymi z hoteli, dworców i portów lotniczych Taiwanu, Anglii, Niemiec i Polski. Kompozycje charakteryzują się gęstą fakturą dźwiękową splecioną z wielu ścieżek umiejętnie nakładanych na siebie. Nie jest to wyłącznie ściana hałasu, ani czysta muzyką dronów, choć zarówno przypomina takie formacje jak Birchville Cat Motel pod względem estetyki noise, jak i przypomina Coil szczególnie z płyty "Remote Viewer" ze względu na repetytywność i oscylacje wokół tych samych stale utrzymujących się dźwięków. Niemniej, w tych utworach jest też miejsce na oddech. Znajdują się tutaj gradacje napięcia i różne poziomy dynamiki. Szczegolnym atutem wydaje się pewnego rodzaju liryczność i nostalgiczność. Muzyka ta wywołuje pewien nastrój. Stan ten ani nie jest zabawny, ani nie służy za przyjemne tło muzyczne. Słuchając poddajemy się niepokojowi i smutkowi. Płyta oddziałuje w silny, emocjonalny sposób.</description>
</item>
 
<item>
<title>Permutacje. Mini Festiwal Sztuki Komputerowej</title>
<pubDate>Mon, 15 Mar 2010 22:36:23 GMT</pubDate>
<guid>24</guid>
<link>http://kaleka.net/events/permutacje/permutacje.html</link>
<description>W maju odbędzie się ciekawe wydarzenie z zakresu estetyki nowych mediów. W konińskiej Wieży Ciśnień będzie miał miejsce mini festiwal sztuki komputerowej składający się z wystawy i koncertów. Wezmą w nim udział: Tomasz Misiak, Maciej Ożóg, Dominik Popławski, Paweł Lisek, Roman Bromboszcz oraz projekty nonstate i KALeKA.</description>
</item>
 
<item>
<title>a.n.t.o.l.o.g.i.a. no.1</title>
<pubDate>Mon, 15 Feb 2010 08:51:23 GMT</pubDate>
<guid>23</guid>
<link>http://perfokarta.net/</link>
<description>Na stronie Perfokarty znaleźć można antologię eksperymentalnej poezji polskiej. Wśród autorów znajdują się Waldemar Jocher, Debbie Harry, Piotr Płucienniczak, Roman Bromboszcz, Szczepana Kopyt, Tomasz Pułka i Łukasz Podgórni.</description>
</item>

<item>
<title>Od dzieła-instrumentu do interaktywnego spektaklu</title>
<pubDate>Fri, 12 Feb 2010 09:25:23 GMT</pubDate>
<guid>22</guid>
<link>http://www.waip.com.pl/</link>
<description>Ukazała się książka Ryszarda W. Kluszczyńskiego "Sztuka interaktywna. Od dzieła-instrumentu do interaktywnego spektaklu" nakładem Wydawnictw Akademickich i Profesjonalnych. Objętość 341 stron.</description>
</item>
 
<item>
<title>Re-kreacja</title>
<pubDate>Thu, 9 Feb 2010 08:51:13 GMT</pubDate>
<guid>21</guid>
<link>http://wsnhid.pl/</link>
<description>Maciej Kurak zaprezentuje swoją twórczość w Wyższej Szkole Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa w Poznaniu. Czego możemy się spodziewać?
Czy będzie to kolejna odsłona architektury niemożliwej? Czy będzie to dekonstrukcja przestrzeni zastanej? Czy może raczej wyolbrzymiony i lekko zmodyfikowany
obiekt znany nam na codzień, lecz nigdy nie uznawany przez nas za tak ekscytujący?
</description>
</item>

<item>
<title>Ryoan-Ji</title>
<pubDate>Thu, 9 Feb 2010 08:41:13 GMT</pubDate>
<guid>20</guid>
<link>http://free.art.pl/at</link>
<description>Pod tym tajemniczym tytułem zaprezentuje swoją twórczość Andrzej Pepłoński w galerii AT. Artysta znany jest z instalacji artystycznych, drobnych form rzeźbiarskich, malarstwa. 
Za ich pomocą buduje integralne, ironiczne i nasycone podtekstami układy przestrzenne.
</description>
</item>
 
<item>
<title>Cybernetyczne życie</title>
<pubDate>Thu, 9 Feb 2010 08:31:13 GMT</pubDate>
<guid>19</guid>
<link>http://perfokarta.net/</link>
<description>Na ile kategoria życia odnosi się do aktywności maszyn? Co różni istnienie ludzkie od istnienia otaczającej go inwazyjnej techniki? 
Czy komputer stanie się świadomy? Na stronach Perfokarty w dziale teoria Roman Bromboszcz próbuje zmierzyć się z tytułowym zagadnieniem.
</description>
</item>

<item>
<title>Wrzesień obfity w konferencje</title>
<pubDate>Thu, 28 Jan 2010 08:41:13 GMT</pubDate>
<guid>18</guid>
<link>http://www.swps.pl/</link>
<description>Wrzesień przyniesie dwa ciekawe wydarzenia z zakresu teorii sztuki, doświadczenia i semiotyki. Po pierwsze, 
Kongres Estetyczny „Konteksty sztuki – konteksty estetyki” zorganizowany przez Szkołę Wyższą Psychologii Społecznej. Po drugie, 
konferencja „Sens, znaczenie i wartość sztuki” organizowana przez Zakład Semiotyki Instytutu Filozofii Uniwersytetu Jagiellońskiego. 
O ile pierwsze przedsięwzięcie ma na celu przybliżenie egzogennego aspektu estetyki, wraz z jej relacjami względem nauk pokrewnych, 
o tyle drugie ma na celu kontynuację projektu nowoczesności wraz z eksploracją oświeceniowej, endogennej i zakorzenionej w niemieckiej
 filozofii tradycji. Wśród zgłaszanych pod rozwagę zagadnień, pierwsi, formułują takie tematy jak miasto, pamięć, media, polityka, 
 technika, karnawał, ciało, przemysł i rynek. Programowo, brak wśród nich pytań o doświadczenie, ocenę, przeżycie i wartości. 
 Tym pytaniom zamierzają poświęcić uwagę uczestnicy drugiego z przedsięwzięć. Chcą oni przybliżyć aspekty ontologiczne, aksjologiczne 
 i kognitywne uprawianej dziedziny. Wydawać się może, że oto jawi się nam antagonizm, niemniej, owy spór zażegnać może zniesienie opozycji.
 Czy istnieje trzecia droga?
</description>
</item>
 
<item>
<title>Cyberfoto 2010</title>
<pubDate>Mon, 11 Jan 2010 17:46:33 GMT</pubDate>
<guid>17</guid>
<link>http://www.cyberfoto.czest.pl</link>
<description>Regionalny Ośrodek Kultury w Częstochowie otwiera konkurs na fotografię cyfrową.</description>
</item>
 
<item>
<title>Matrix - Halucynacje</title>
<pubDate>Thu, 7 Jan 2010 12:27:21 GMT</pubDate>
<guid>16</guid>
<link>http://bromboxy.proarte.net.pl</link>
<description>W tej odsłonie poezji cybernetycznej i net artu Roman Bromboszcz sięga po symbole elementarnych procesów maszyn liczących i podstawowe pojęcia metafizyki. Jedynka i zero odnoszą się do prawdy i fałszu, istnienia i jego negacji. Symbolizują światło i ciemność, głos i milczenie, pełnię i pustkę. Dynamiczny obraz ukazuje ich ciągłą fluktuację, zamianę miejscami, nietrwałość, mobilność, kosmos możliwości. Prawda wymienia się z fałszem, istnienie z nieistnieniem, światło z ciemnością, głos z milczeniem i pełnia z pustką. Śledzimy ulotność naszych przekonań, iluzoryczność determinacji, płynność przechodzenia jednego układu odniesień w inny, ad infinitum. Obcujemy z transformacją kształtów uznając nieograniczoność przekształceń w wyobraźni i doznając fragmentaryczności w zmysłach.
</description>
</item>
 
<item>
<title>Apologia pomyłki w audio</title>
<pubDate>Tue, 21 Dec 2009 16:23:21 GMT</pubDate>
<guid>15</guid>
<link>http://www.myspace.com/benzeen</link>
<description>Chciałbym poświęcić uwagę albumowi „Error/Błąd” łódzkiej grupy Ben Zeen. Płyta ta przeleżała parę miesięcy zanim zdecydowałem się ją odsłuchać. Podobnie jak wcześniejszy krążek „Sierść” czekała dość długo na odsłuchanie i równie  jak tamta zaskoczyła mnie pozytywnie. Spodziewałem się niepohamowanego hałasu, nawałnicy zdeformowanych dźwięków, których odbiór graniczy z sadyzmem. Do płyt z taką twórczością od jakiegoś czasu już nie wracam. W przypadku Ben Zeen trudno mówić o melodiach, a rytm pojawia się, ale nie jako bit, równe taktowanie automatu perkusyjnego, lecz raczej jako wynik dialogu poprzez szeroko rozumiany szum między dwoma muzykami, Ożogiem i Cieślakiem. W tych szumach, które przejawiają się jako szmery, trzaski, szurania, chroboty upatrywać też należy błędu, błędności, pomyłki itd. Przy czym, podkreślić należy, że chodzi tu o sterowanie szumem jako błędem, trzaskiem, turkotem etc. a nie o zdanie się na porażkę. Wśród walorów tego wydawnictwa wymienić należy oszczędność w doborze dźwięków, korzystanie z pauz, wyciszenie, wyraźne nachodzenie się na siebie planów, ciekawie dobrane barwy. Nie bezpodstawne byłyby w tym miejscy analogie z muzyką konkretną, Edgarem Varese, Pierre'em Schaefferem i John'em Cage'em, przy czym należy też  zaznaczyć, że dawne instrumentarium, szczególnie magnetofon, zostało zastąpione nowym, komputerem. Na czym polega ta różnica? Czy możemy jej tutaj wysłuchać?
</description>
</item>

<item>
<title>Estetyczne konteksty audiosfery</title>
<pubDate>Thu, 17 Dec 2009 12:13:21 GMT</pubDate>
<guid>14</guid>
<link>http://wsnhid.pl/</link>
<description>Nakładem Wyższej Szkoły Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa ukazała się książka Tomasza Misiaka „Estetyczne konteksty audiosfery”. 
Znajdziemy w niej opracowanie takich zagadnień jak hegemonia widzialności, hierarchia zmysłów, perspektywy audytywnego uczestnictwa w kulturze, 
przykłady postaw artystycznych kładących nacisk na działanie i doznawanie poprzez dźwięk. 
Bohaterami książki są m.in. Ezra Pound, John Cage, Pierre Scheaffer oraz Walter Benjamin i Wolfgang Welsch.
</description>
</item>
 
<item>
<title>Kryzys. Biuletyn poetycki</title>
<pubDate>Thu, 17 Dec 2009 10:10:11 GMT</pubDate>
<guid>13</guid>
<link>http://ha.art.pl/</link>
<description>Nakładem krakowskiego Ha!artu ukazał się „Kryzys. Biuletyn poetycki”. Znajdziemy w nim poezje piątki autorów, Jasia Kapeli, Szczepana Kopyta, Agnieszki Mirahiny, Łukasza Podgórniego i Tomasza Pułki. Książkę ilustrował Roman Dziadkiewicz.
Miłym zaskoczeniem jest format tej pozycji, duży kwadrat o boku 31 cm. Wydawnictwo poprzez formę zmienia nieco nasze podejście do odbioru. Miękka okładka, duży format oraz ilustracje są tymi czynnikami, które decydują o wprowadzeniu pewnej dozy niezwykłości. Miękka okładka i duży format z jednej strony odsyłają w stronę tego, jak obcujemy z czasopismami. Ilustracje natomiast są nawiązaniem do tekstów. Nie tyle mają je ilustrować, co raczej wzmacniać ich budowę.
Część wizualna zbudowana została na zasadzie inkrustacji. Ikony wprowadzane są w tekst imitując kształt pojedynczych liter. Wśród elementów obrazowych znajdujemy talerz, okulary, łyżki, skórki chleba, monety, a nawet opaloną lufkę. Na początku ten zestaw mnie rozbawił,  później zauważyłem jego biedę, na końcu zrozumiałem wewnętrzny związek doboru elementów z tematem książki.
Jak wynika z tytułu wydawnictwo wynika z twórczego zainteresowania problemami ekonomii i gospodarki. Być może jednak jest to tylko pretekst do tego, by w tytułowym słowie dostrzec symbol czegoś więcej, bowiem w wierszach autorów tematyka ekonomiczna zostaje odłożona na bok. Wyjątkiem są wiersze Kapeli oraz jeden wiersz Kopyta. Jakby temat kryzysu został potraktowany głębiej i na zasadzie luźniejszych analogii. Trudno podać o jaki sens kryzysu tutaj chodzi, niemniej wiersze czyta się z zaciekawieniem. W ich doborze dostrzegamy chęć połączenia w jedność lewicującego nastawienia z eksperymentalnym zacięciem.
Pozostaje nam spytać, czy „Biuletyn poetycki” jest zdarzeniem jednorazowym, czy też będzie się ukazywał cyklicznie lub niecyklicznie z innymi podtytułami?</description>
</item>
 
<item>
<title>Rita Baum no. 14</title>
<pubDate>Tue, 15 Dec 2009 12:13:21 GMT</pubDate>
<guid>12</guid>
<link>http://ritabaum.pl</link>
<description>Ukazał się numer tematyczny Rity Baum poświęcony kobietom. W nim m.in.: 
Simone de Bouvoir, Yoko Ono, Ewa Sonnenberg, Agnieszka Kłos, Aleksandra Zbierska, 
Agnieszka Mirahina oraz Andrzej Ficowski, Jarosław Lipszyc, Adam Wiedemann, 
Przemysław Owczarek, Jerzy Franczak i Konrad Góra.</description>
</item>

<item>
<title>Telehydrografia</title>
<pubDate>Tue, 15 Dec 2009 15:17:41 GMT</pubDate>
<guid>11</guid>
<link>http://fundacjaprofile.pl/strona/</link>
<description>Wystawa rysunków Jerzego Rosołowicza w Fundacji Profile we Warszawie.</description>
</item>

<item>
<title>Parakino</title>
<pubDate>Sun, 13 Dec 2009 12:13:21 GMT</pubDate>
<guid>10</guid>
<link>http://www.laznia.pl</link>
<description>Od stycznia 2010 w CSW Łaznia w Gdańsku startuje nowa edycja "Parakina". Cykl obejmuje spotkania z artystami, teoretykami, dziennikarzami i kuratorami.
Poruszane tematy związane są z pracą zawodową, własną twórczością, teorią i praktyką nowych mediów, szczególnie w zakresie fotografii,
 wideo, multimediów i sztuki komputerowej. W projekcie wezmą udział Piotr Wyrzykowski, Witold Krymarys, Marco Mancuso, Marek Zygmunt, 
Igor Bosnjak, Witosław Czerwonka, Niclas Hallberg, Gulsen Bal, Alberto Guereiro, Adrien Török, Jason Waite oraz Roman Bromboszcz.
</description>
</item>

<item>
<title>Ukryta dekada</title>
<pubDate>Tue, 8 Dec 2009 15:23:11 GMT</pubDate>
<guid>9</guid>
<link>http://bunkier.art.pl/wystawy/pokaz/71</link>
<description>Ukryta dekada polskiej sztuki wideo. Unikalne filmy Wspólnoty Leeeżeć w ramach pokazu w Bunkrze Sztuki w Krakowie.
</description>
</item>

<item>
<title>Melancholia cyborgów jest głośna</title>
<pubDate>Thu, 19 Nov 2009 15:13:51 GMT</pubDate>
<guid>8</guid>
<link>http://electronicamagistra.wordpress.com</link>
<description>Łukasz Podgórni i Tomasz Pułka zaprezentują poezję cybernetyczną w trakcie performance w Instytucie Historii Sztuki w Krakowie. Zdarzenie odbędzie się 26 listopada
o g.20. Jest to kolejne spotkanie z cyklu "Electronica magistra nostra".</description>
</item>

<item>
<title>Od liberatury do e-literatury</title>
<pubDate>Tue, 17 Nov 2009 12:14:21 GMT</pubDate>
<guid>7</guid>
<link>http://techsty.art.pl/aktualnosci.html</link>
<description>w dniach 23-24 listopada w Kamieniu Ślaskim odbędzie się konferencja poświęcona zjawiskom z pogranicza literatury i nowych mediów. W programie między innymi wypowiedzi na temat technicznej narratywizacji, synestezji, liberatury, gier wideo, poezji cybernetycznej.</description>
</item>

<item>
<title>Pokuta</title>
<pubDate>Tue, 17 Nov 2009 14:15:21 GMT</pubDate>
<guid>6</guid>
<link>http://free.art.pl/at/pl/aktualne.htm</link>
<description>W galerii AT w Poznaniu prezentowana jest wystawa artysty znanego z realizacji wierszy wizualnych, obiektów, rysunku i performance. Wystawione zostały trzy prace. Obiekt, na który składa się książka oraz jej rama, metalowy stół z plastikową płytą zawierającą groch. Książka zawiera wariacje liter zaczęrpnięte ze słowa "Vaterland" oraz ich frotaże. Poza tym, wyświetlana jest animacja komputerowa przedstawiająca kartkę z zeszytu w linję. Animacja złożona jest z serii pętli ukazujących pisanie słowa "Heimat" czemu towarzyszy dźwięk uderzenia młotkiem w kamień. Ostatnia z prac przedstawia oczy łudząco podobne do oczu autora przedstawione w technice grafiki na prostokatnytm kawałku blachy. Aluzyjne związki między pracami stają się co raz wyraźniejsze gdy zaczynamy się zastanawiać nad tym, co je łączy. Krążenie wokół tematu ojcowstwa, ojcowizny, autorytetu i wychowania. Oszczędne środki i wysublimowane analogie. W tej twórczości zauważyć można zarówno kontynuacje takich dążeń, które dzisiaj nazywa się liberaturą, a które korzenie swoje mają w intermediach z l.50-60 oraz ukłony w stronę twórczości zalgorytmizowanej i zautomatyzowanej, takiej jak poezja cybernetyczna. Wilmański dotyka obydwu tych rzeczywistości wypełniając również owo pomiędzy, które tak łatwo zinterpretować się nie da.</description>
</item>

<item>
<title>Odmiany sztuki cyfrowej</title>
<pubDate>Sun, 18 Oct 2009 12:13:21 GMT</pubDate>
<guid>5</guid>
<link>http://www.klub13muz.pl</link>
<description>W listopadzie kolejna odsłona festiwalu Digital_ia w szczecińskim klubie 13 Muz. W programie wystawa, filmy wideo, koncerty, performance oraz panel dyskusyjny dotyczący zazębiania się teorii i praktyki w obszarze kultury cybernetycznej. Udział wezmą: Ben Zeen, Michał Dudek, KALeKA, Ksawery Kaliski, Micro Orchestra, Michał Ostrowicki, Maciej Ożóg, MorF, Piotr Zawojski</description>
</item>

<item>
<title>Radar wideo włączony</title>
<pubDate>Tue, 13 Oct 2009 12:13:21 GMT</pubDate>
<guid>4</guid>
<link>http://www.laznia.pl</link>
<description>Międzynarodowy festiwal ruchomego obrazu w CSW Łaźnia w Gdańsku.</description>
</item>

<item>
<title>Ukryte przesłanie</title>
<pubDate>Tue, 13 Oct 2009 12:13:21 GMT</pubDate>
<guid>3</guid>
<link>http://labela.perfokarta.net</link>
<description>Historia, pamięć, odwet. Wytwórnia Labela prezentuje film Wiktora Skoka pod tytułem Gore dom.
</description>
</item>

<item>
<title>Demistyfikacja wojny</title>
<pubDate>Tue, 29 Sep 2009 14:15:26 GMT</pubDate>
<guid>2</guid>
<link>http://www.bractwotrojka.pl</link>
<description>Demistyfikacja wojny domowej w Hiszpanii. Rewolucja, kolektywizm i fabryki. Oficyna Trojka wydaje książkę Gastona Levala "Wolna Hiszpania 1936-1939".
</description>
</item>

<item>
<title>Siła rażenia</title>
<pubDate>Mon, 28 Sep 2009 14:16:21 GMT</pubDate>
<guid>1</guid>
<link>http://free.art.pl/fundacja.tns/</link>
<description>Gdzie leży front sztuki współczesnej? Jak jest jego siła? Galeria Spiż 7 prezentuje wystawę z udziałem Anny Baumgart, Michała Brzezińskiego,
Carmen Feliu i OBPW, Mateusza Pęka, Józefa Robakowskiego, Marka Rogulskiego, Piotra Wyrzykowskiego oraz Zdzisława Piernika i Mazzola.
</description>
</item>

</channel>
</rss>
